poniedziałek, 13 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 3

                        ROZDZIAŁ 3

Stałam przed sklepem oddychając ciężko. Kręciło mi się w głowie i czułam, jakbym miała zaraz zemdleć.
-To niemożliwe.-powiedziała Celaena spokojnie, zbyt spokojnie.
-Wiem co widziałam.-odpowiedziałam jej i znów wpadłam do pomieszczenia.
Blondyn dalej czekał w kolejce do kasy. Szłam w jego kierunku, a moje serce waliło jak oszalałe. Stanęłam obok niego i uprzednio przełykając ciężko ślinę odezwałam się.
-Widzisz mnie?
 Nie spojrzał na mnie. Tym razem nie usłyszał.
-Mówiłam.-Celaena westchnęła.
-Jestem pewna!-podniosłam głos. -Proszę, błagam...-ponownie zwróciłam się do chłopaka, niestety nie otrzymałam żadnej reakcji.
Do moich oczu napłynęły łzy, które zaraz spływały po policzkach.
- Ale...-szepnęłam i przejechałam dłonią po ramieniu chłopaka.
Wzdrygnął się, a następnie rozmasował miejsce, które dotknęłam.
-Widziałaś?!-odwróciłam się do Ce.-To nie może być przypadek! Poczuł to!
-Nie poczuł.-powiedziała pełna przekonania.
-Właśnie, że tak i dobrze o tym wiesz!-stanęłam przed nią.-Zrób coś Celaena!
-Debby! Ty nie żyjesz , co mam zrobić?!-krzyknęła mi w twarz.
Patrzyłam na nią oniemiała. Nie chciała mi pomóc, odrzucała mnie...Po co ona tu była?
-Odejdź.-powiedziałam oschle.
Chłopak nas wyminął i wyszedł ze sklepu. Muszę radzić sobie sama.
-Debby...-zawołała za mną gdy ruszyłam w jego ślady.-Nie możesz.
-Nie? To patrz!
Nie miałam zamiaru się zatrzymać, Ce została w tyle, nie szła za mną. Pozwoliła mi działać na własną rękę. Ponoć mam tutaj jeszcze coś do zrobienia i teraz byłam pewna, że ten chłopak ma z tym wiele wspólnego. Teraz muszę się tylko dowiedzieć co.
                                                                       ***
Szłam za blondynem od około trzydziestu minut, nie miałam pojęcia dokąd zmierza, nie znałam miasta albo po prostu go nie pamiętałam, tak jak innych rzeczy. Co jakiś czas witał się z przechodniami, kilka razy wyciągnął telefon czy poprawił kurtkę. Droga zaczynała mnie już męczyć gdy on przystanął i znieruchomiał. Dogoniłam go i stanęłam obok ciężko oddychając.
-Dlaczego mnie śledzisz?-zapytał patrząc na mnie.
Tak, patrzył na mnie.
-T-ty mnie widzisz?-powiedziałam drżącym głosem.
-O ile mi wiadomo nie jestem ślepy.-prychnął. -Więc?
Byłam w szoku, nie mogłam wydusić z siebie słowa.
-Musisz mi pomóc.-szepnęłam błagalnie.
-Nic nie muszę.-odpowiedział i ruszył z miejsca.
Nie mogę pozwolić mu odejść.
-Zaczekaj!-krzyknęłam za nim.
-Dziewczyno o co Ci chodzi?-odwrócił się. - Przyczep się do kogoś innego.
-Nie mogę.-podeszłam wolno do niego ze łzami w oczach. - Nikt inny mi nie pomoże, tylko Ty.
-A to czemu niby?-zaśmiał się.
Co miałam mu powiedzieć? Jeśli wyznam mu prawdę przestraszy się albo uzna mnie za wariatkę i odejdzie.
-Chodzi o to, że nic nie pamiętam. Obudziłam się na plaży z amnezją.
-Więc idź do szpitala?-uniósł brwi.
-To nic nie da.
-Co miałbym zrobić żeby Ci pomóc?-skrzyżował ręce.
-Ja...-zacięłam się.
-Nie ważne.-machnął dłonią i odszedł.
Stałam tak i patrzyłam jak się oddala, nie wiedziałam co mam zrobić. Jeśli chciałam zaznać spokoju, musiałam wykonać moją 'misję', a czułam, że on jest tego jakąś częścią. Inaczej by mnie nie widział, prawda?
-Ja umarłam - zawołałam i zamknęłam oczy modląc się aby wrócił. Usiadłam na ławce, która stała pod latarnią, chłopak dołączył chwilę później,
-To ukryta kamera ,czy jak?
-Nie.
-Ktoś Cię na mnie nasłał?
-Nie.-odpowiedziałam ponownie.
-Więc masz świra?-zadał kolejne pytanie, a ja rozpłakałam się.
Nie wytrzymałam, tak po prostu. Był jedyną osobą, która mogła mi pomóc w jakikolwiek sposób ale bałam się, że mi nie uwierzy. Kto normalny by uwierzył?
-Um, nie płacz.-powiedział zmieszany.
Czuł się głupio, jednak nie tak bardzo jak ja. To nie on musiał tłumaczyć komuś, że jest duchem, który błąka się po ziemi szukając spokoju.
-Dlaczego mnie widzisz?-zapytałam bardziej sama siebie.
-Nie rozumiem.-zmarszczył brwi, po czym usiadł obok mnie.-Może pójdziemy do mnie i pogadamy na spokojnie? Mieszkam niedaleko.
-To nie jest dobry pomysł.-powiedziałam szybko.
-Dobra...-chwilę się zastanowił.-Więc chodźmy do Ciebie.
-Nie wiem gdzie mieszkam.-odpowiedziałam krótko.
Spojrzałam na chłopaka, który wyglądał na zdezorientowanego.
-Co miałaś na myśli mówiąc, że umarłaś?-zapytał.
-To, że umarłam.-wzruszyłam ramionami.
-Brednie. Gdybyś umarła to...byłabyś nieżywa.
-Bo jestem.-złapałam się za głowę. -Udowodnij.
Myśl Debby, myśl.
-Siedziałam obok Ciebie w sklepie, czytałeś gazetę. Wtedy mnie nie widziałeś.
-Akurat.-prychnął.-O cholera.-dodał po chwili, a jego twarz nagle zbladła.
Sięgnął dłonią pod kurtkę, skąd wyjął kawałek papieru. Spojrzał na niego, a następnie na mnie.
-To Ty.-powiedział ciężko oddychając, wskazywał na moje czarno-białe zdjęcie w gazecie z czarną wstążką u rogu. -To jakiś  żart?-zaśmiał się nerwowo.-Kto mnie wkręca?
Przestraszył się, a nawet przeraził, widziałam to po nim. Ucieknie czy może zostanie i postara się mi pomóc? -Tylko Ty możesz mnie zobaczyć, nie wiem czemu ale jestem pewna, że jest jakiś powód. Sama nie rozumiem tego wszystkiego co się dzieje, dlatego musisz mi pomóc.-posłałam mu błagalne spojrzenie lecz on zaczął kręcić głową.
-Nie.-powiedział.-Nie.-powtórzył i wstał.-Odejdź! To jest niemożliwe, niedorzeczne.
-Nie rób mi tego, proszę...-szepnęłam.-Błagam, nie zostawiaj mnie.
-Zamknij się!-podniósł głos, a ja znieruchomiałam.-Nie idź za mną.-powiedział już spokojniej nie patrząc na mnie i poszedł.
Odprowadzałam go wzrokiem nie wiedząc co ze sobą zrobić. W tym momencie straciłam wszystkie nadzieje.
_____________________
Dzięki za komentarze :)
Nie mogę uwierzyć w to ,że po paru dniach  ten blog ma tyle wyświetleń...( to dopiero początek)
Bardzo zależy mi na waszych komentarzach, więc śmiało komentujcie :)
Pozdrawiam Mess
PS.  http://danrerouslukehemmingsff.blogspot.com/  <--- to jet mój pierwszy  blog :) ( zawiera przekleństwa!)

1 komentarz:

  1. Genialne :D szkoda mi troche dziewczyny. Ughtt. :P

    OdpowiedzUsuń