PROLOG
Kolejny upalny dzień lata, jednak w tym było coś wyjątkowego.
Ten dzień, był dniem rejsu tak długo przez nią wyczekiwanego.
Opłaciły się godziny z aparatem, opłaciły się noce przed komputerem, oraz opłaciło się używanie
wyobraźni. Wygrana smakuje cudownie, gdy naprawdę na nią zapracujesz. Wraz z rodziną stała, i czekała na ten moment gdy wpuszczą ją na pokład.
Zdjęcia, dzięki którym pokonała konkurencje były porozwieszane w każdym możliwym miejscu.
Czuła dumę, niesamowitą dumę.
'Sama tego dokonałam' myślała za każdym razem, gdy na nie patrzyła.
Czekają ją wspaniałe wakacje na oceanie, na luksusowym jachcie.
O niczym innym bardziej nie marzyła, to idealna okazja aby rozwijać swoją pasję. Wreszcie pojawiły się przed nią schody, po których weszła na pokład. Powitał ją młody kelner z lampką
drogiego szampana, wznieśli toast i czekali na rozpoczęcie przygody.
Jednak coś było nie tak. Jakaś cząstka jej mówiła, że nie powinna tego robić...
*
Przebudziłam się cała zmarznięta, zrzuciłam na bok koc i włożyłam buty. Obejmując swoje ramiona
ruszyłam do sąsiedniej kabiny, gdzie spał mój brat.
-Draco?-zawołałam, lecz pomieszczenie było puste.
Westchnęłam i wycofałam się. Weszłam na górę po metalowych schodach i dostrzegłam męską sylwetkę.
-Draco!-krzyknęłam, a chłopak odwrócił się i podszedł do mnie.
-Nie krzycz, wszyscy śpią.-skarcił mnie zarzucając bluzę na moje ramiona.
-Dlaczego jest tak zimno?-zapytałam otulając się nią.
Zmrużył oczy niezadowolony i jakby trochę zaniepokojony.
-Jest okropny sztorm.
-Sztorm?-zdziwiłam się, a moje serce zaczęło bić jak oszalałe.
To była idealna okazja na zrobienie
fantastycznych zdjęć.
-Nawet o tym nie myśl.-ostrzegł mnie brat, wiedząc co chodzi mi po głowie.
-Idź po mój aparat.-nakazałam mu.
-Jedyne miejsce gdzie pójdę to moja kabina.-wyminął mnie, jednak po przejściu kilku kroków
znieruchomiał.
-Proszę Cię Debby, chodź.-powiedział błagalnie ale ja stanowczo zaprzeczyłam.
-Nie przepuszczę takiej okazji. Idź, pójdę sama.
Wypuścił powietrze z ust ze świstem, uległ.
-Zaczekaj chwilę.
Zeskoczył po schodach i minutę później wrócił z moją lustrzanką. Wyszliśmy na pokład, wiatr był tak silny, że prawie mnie przewrócił.
Co sekundę piorun przecinał zachmurzone niebo, a fale niebezpieczne kołysały jachtem.
-To nie jest dobry pomysł.-mruknął niezadowolony Draco.
-Tylko chwilę.-oznajmiłam i pewnym krokiem podeszłam do barierki.
Zaczęłam robić mnóstwo ujęć, niektóre były naprawdę dobre. Jednak rurki przede mną bardzo mi
przeszkadzały. Położyłam stopę na jednej z nich, po czym łapiąc się słupa udało mi się na nie wspiąć.
-Zwariowałaś?!-krzyknął przestraszony chłopak.-Złaź do cholery! DEBBY!
Nie słuchałam go, jedyne co miałam w głowie to te piękne i niepowtarzalne zdjęcia. W jednej chwili podłoże niebezpiecznie się zatrzęsło. Aparat wyślizgnął mi się z rąk i spadł.
-O nie!-jęknęłam.
Na szczęście pasek przyczepiony do niego zaplątał się o o jakieś druty.
-Kupię Ci nowy.-powiedział Draco ciągnąc mnie za rękę. Wyrwałam mu się kiwając głową.
-To były zbyt genialne fotki.
-Chyba nie chcesz...Debby!-krzyknął za mną, lecz ja już zwisałam głową w dół.
Sprawiło mi to wiele trudności, urządzenie było zbyt daleko.
-Cholera.-mruknęłam do siebie, po czym opuściłam się jeszcze niżej.
Wreszcie poczułam przedmiot w dłoniach, i z ulgą zawiesiłam go na szyi.
Brat złapał mnie za nogi i wciągnął spowrotem na podkład.
-Zabije Cię, rozumiesz? Jak możesz być tak nieodpowiedzialna!-krzyknął do mnie ze strachem w
oczach.
-Wyluzuj, mam aparat i jestem cała. Wracajmy.-zaśmiałam się i ruszyłam w stronę swojej kabiny.
Nagle cały pokład pechylił się na bok, jakby coś w niego uderzyło.
Draco złapał się pierwszej lepszej rurki, lecz ja nie zdążyłam.
Przeturlałam się po metalowym podłożu, i wyleciałam za burtę wprost do lodowatej wody.
Byłam świetną pływaczką, niestety w tej sytuacji to nie mogło mi pomóc. Fale były zbyt niespokojne, z
każdej strony zabierały mnie pod powierzchnię wody. W oddali słyszałam krzyki brata oraz alarm. Walczyłam ale z żywiołem nie miałam szans.
Zniknęłam pod taflą, niewidzialne dłonie ciągnęły mnie na dno.
Ciecz wypełniła moje płuca, to był koniec.
Utonęłam.
Zapowiada się świetnie.. A no i czytam tez twoje drugie opowiadanie Mess. ;) niestety jeszcze nwm jak się tam dodaje komentarze.. Ale wiedz ze ff jest genialne.. Czekam na next-y.. ;) :D
OdpowiedzUsuń